W sukience istnienia

Oprawa:                   miękka
Liczba stron:           96
ISBN:                       978-83-7613-079-8
Wydawnictwo:       SOWELLO, Rzeszów 2013.

 

Książkę możesz kupić w księgarni Znak =>

 

 

 

Delikatne, pisane jakby w powidokach wiersze, w których królują miniatury. Sama miniatura jest bardzo trudnym gatunkiem poetyckim, wielu poetów próbowało tworzyć w tym właśnie gatunku, rezultaty bywały różne. Autorka “W sukience istnienia” nie tylko wychodzi obronną ręką, ale potrafiła stworzyć co najmniej kilkanaście miniatur na wysokim poziomie. To przede wszystkim zasługa oszczędnej metafory, dobrych puent, oraz takiego budowania sytuacji lirycznej w której jest miejsce na kontrast, oksymoroniczne wyrażenie uczuć, przysłowiowe rozdarcie. Wsłuchiwanie się w odgłosy własnego serca, podsłuchiwanie duszy i nie do końca sformułowanych myśli to rzadka umiejętność, w której Danuta Capliez-Delcroix Bylińska sprawdza się. Nieraz najpiękniejsze są tylko wykrzyknienia, niedopowiedzenia, świadome lub nie, gdzie pozorny chłód ustępuje miejsca uczuciom. Nie może być jednak inaczej, autorka jest poetką serca, tym samym nawiązuje do tradycji takich mistrzów jak Tuwim, Brzechwa, czy Gałczyński.

Uczucia dla niej są najważniejsze, portretowanie samej siebie jest równie romantycznie co sentymentalnie. To rozróżnienie jest mało ważne, najważniejsze że jest to poezja w dosłownym tego słowa znaczeniu liryczna. Ta liryczność jest równocześnie wyznacznikiem tego co w poezji było jest i będzie najważniejsze: harmonia, rytm, taka muzyczność, która przynosi nie tylko wzruszenie, ale również zmusza do refleksji.

 

Wybrane wiersze z tomiku:

                 ***

Szykowała się na kolejne wakacje w kraju.

W zabieganym mrówkoczasie —

w pierwszej walizce miejsce na myśli…

…gdybyż!

Do drugiej wsunęła czyste kartki…

…oby! …oby!

Trzy kolejne radość już taszczy.

       ***

W widok za oknem

leciutko osuwa się ciemność.

Nuci ze mną “Na Krakowskim czy w Nohant”.

Sny przycupnęły.

Umieją kołysać same siebie.

 

 

OTUL PROSZĘ
Mgło,otulasz z taką czułością:listki, gałązki, ździebełka,

otul proszę –

najpłaczliwszy skraweczek

ludzkich dusz.