Proza

Po drodze

 mijała rozrośnięte drzewa, pochylały gałęzie jakby w powitaniu.
Poczuła zapach wiosennego poranka przyglądając się z uwagą zmrużyła oczy.
Złociste promienie tańczyły między gałązkami, wiatr dotykał lekkim oddechem 
poruszył, czyżby maleńkie skrzydełka zatrzepotały, tak… jest – nareszcie jest!
Obserwowała przez chwilę nie chcąc spłoszyć. Dyskretnie wycofała się nucąc…
jesteś magią, poczekam na twój głos cierpliwie. 
Każdy krok ściszał szept, uśmiechnięta do… spojrzała w rozchylające się płatki 
zawilców (Anemone nemorosa).
Wiatr podkradał jej myśli… uspokajał się.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są obowiązkowe.

Wyślij komentarz