Poezja

Noc cicho zbiera szept z myśli sennych

dłonie dziś splotła wspierając brodę
przy stole którym potrawy stygły
apetyt odszedł nie ma ochoty
na kęs samotny z próśb czy obrzydłych

nie wypomina szkoda języka
nic nie przynosi ciągłe gadanie
gdy ptak po ptaku z gniazda wymyka
ma w swoim lokum z życia egzamin

czas jakby tylko turkot przyspieszył
a w kołowrotku pęka przędziwo
kto w sercu matki rany rozgrzesza
nie obarczając nikogo winą

czas pachnie dojrzałym spokojem
myślisz – wtedy wszystko łatwiejsze

.
11-12.09.2018
D.Capliez-Delcroix Bylińska

obraz: Andrew Wyeth

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są obowiązkowe.

Wyślij komentarz