Tytuł:                           Melodia leśnych słyszeń
Wydawnictwo:           Wyd. Ryszard Mierzejewski, Pieszyce 2017
ISBN:                           978-83-947568-7-1

 

O tomiku “Melodia leśnych słyszeń”: 

– wersem tym… już sugeruję, że w moich leśnych wędrówkach, po okolicznych burgundzkich lasach.. myśl – ma tak wiele do opowiedzenia, podzielenia się… zasobem odczuć z dni codziennych – w krótkiej prozie lub  skupionej w strofkach 
a las… nie tylko słuchał ale i rozmawiał… melodią wtórując.

 

 

 

 

Wybrane wiersze z tomiku:

NA SKRAWECZKU

w śpiewie słońca wiatr kołysze
już w gałązkach promień zwija
w dziś na jutro w uśmiech ciszy
słów radosny szelest spłynął

rozbudziłam cząstkę ciebie
myśl spokojna w cichość płynie
tak daleko nam lecz szeptem
słyszę wszędzie bliskość przy mnie

gdzie nie spojrzę już tam jesteś
co dotykam odpowiadasz
a gdy sen śpi też tam wszedłeś
przy mnie blisko twój sen siada

jak ten heros przy mnie chcesz być
nie oddalasz się zbyt często
gdybym chciała łezkę ukryć
już podstawiasz dłonie męskie

w nich flakonik tak malutko
z cennych źródeł moich oczu
nie zgubiłeś z tęsknej nutki
pozbierałeś każdy okruch 

 

WĘDROWNY ELF

promyk pomiędzy

liśćmi szelestu
wczesnego ranka połechtał ciszę
w oddali leśnej jakby dźwięk fletni
magicznych tonów melodię wychwycisz

kolejnym głosem

zachwyca natura
koloraturą małych gardziołków
gałąź o gałąź skrzypieniem w chórze
skrzypce świerszcza kos dzięcioł ważka w łąkach

Elf skłonił głowę

w ostatnim dźwięku
łagodnym ruchem dziękując za koncert
wzrok nagle spoczął w listkach koniczyny
w mieniących kroplach czterokrotne słońce

spojrzała w leśnię
marszcząc brew cienką
między oczami ściągnęła lwi grymas
spokojny oddech wyrównał tętno
znów rozpoczęła wędrówkę pielgrzyma

WNĘTRZE

po ciężkiej nocy myśli wzburzonych
schyla się mocno by dotknąć ziemi
patrzy pod stopy w glebę nie wrosły
ciężar wydarzeń
– wbił… język niemy

dłonią masuje skronie zmęczone
jakby z chaosu chciała rozpętlić
i woła w przestrzeń głosem zduszonym
Boże dlaczego
– w bólu… mnie więzisz

po chwili milknie nie trzeba pytań
dniem po dniu tuli ciszę w objęciach
wystarczy chleba okruchem witać
ptaki. za śpiew im
– dziękując… klęka

twarz łagodnieje gdy słońce wschodzi
wtula się w drzewa ich wnętrze jak dom
pieśń nucąc słyszy. stanął przechodzień
treść z sobą poniósł
– komu… i dokąd!

 

 

* * *

przedzierając się zbierała
przez drogi wspomnień
szła

w bezdennej torbie
pod dotknięciem czułej dłoni
okruchy zapisanych lat
ożywały

wokół rozbrzmiewał
radosny śpiew ptaków
nie słyszała wszystkich
głos jednego
rozpoznała

z najgłębszej ciszy
pojawiał się
zawsze

i tym razem
unosiła głowę

szła
z wiernie towarzyszącym
cieniem myśli

niekończącą się wiosenną ścieżką

02.03.2016
Danuta Capliez-Delcroix Bylińska 

 

 

Poniżej wiersz pt. “Słucham”: