Proza

Na chodniku

szedł człowiek wspierając swój wiek laską. Zatrzymał się przy przejściu dla zauważalnych wzdłuż ruchliwej ulicy cywilizacji. Choć trwał tak już dłuższą chwilę, nie dawał znaku do przedostania się na drugą stronę bezpiecznego brzegu. Spokojnie czekał na swój moment patrząc na mijające go auta. W pewnym momencie gwałtownie zatrzymał się samochód. 

To siedząca obok kierowcy kobieta dała znak dłonią. Starszy pan przechodził wolno, na wysokości samochodu uniósł twarz z radością. Blask promiennych oczu staruszka zabrała pasażerka w dalszą podróż z wyjątkowym odczuciem; tak, przecież widziała już wcześniej taką niezwykłą radość w oczach własnego ojca – z ostatnich chwil…

Samochód ruszył, a pasażerka pokiwała jeszcze przechodzącemu … szczęśliwa. 

Tym razem, to staruszek, odprowadzając ją wzrokiem nie przestawał się uśmiechać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są obowiązkowe.

Wyślij komentarz